piątek, 7 sierpnia 2015

Gdy zabraknie prądu na świecie- Blackout

Czy potraficie sobie wyobrazić, że pewnego razu cała Europa tonie w ciemnościach z powodu braku prądu?
Czy potraficie sobie wyobrazić, że z Waszych kranów w łazience nie leci bieżąca woda?
Czy potraficie sobie wyobrazić, że nie możecie zatankować auta i uciec od tego koszmaru?
A co powiecie na książkę, która właśnie opisuje te wydarzenia?

Blackout. Najczarniejszy scenariusz z możliwych  to powieść, którą podpięłabym do rozrastającej się  półki z książkami post-apo. Opowiada o nagłym wyłączeniu prądu w prawie całej Europie, a Pierro- człowiek, który najprawdopodobniej jako jedyny odkrył przyczynę awarii- jest traktowany przez władze jako osoba niewarta zainteresowania, ze względu na jego hakerską przeszłość. Jednak bohater uparcie dąży do swojego i pomimo wielu przeciwności, związanych z prawdopodobnym atakiem terrorystycznym na Europę, dociera do osób, które chcą go wysłuchać, a nawet sprawdzić jego szaloną teorię o spisku.



Napisanie tej recenzji sprawiło mi wiele trudności, ponieważ nie potrafię określić jednoznacznie, czy warto ją przeczytać. I choć dałam tej pozycji 5 na 10 gwiazdek na portalu lubimyczytać.pl, cały czas nie jestem pewna, czy nie było to aby za dużo. Ale po kolei.

Książka jest napisana chronologicznie, co się ceni. Przedstawieni są różni bohaterowie, z różnych krajów- od ministrów rządu, po zwyczajnych ludzi. I tu muszę się przyczepić. Nie należę do osób, które lubią, gdy w powieści pojawia się spora liczba osób pierwszoplanowych. A gdy mają różne skomplikowane nazwiska, jestem kompletnie zagubiona. W Blackoucie bohaterów było sporo, o różnych nazwiskach. Było to dla mnie spore utrudnienie, zwłaszcza na początku. Na szczęście autor w każdym rozdziale tworzył podrozdział oznaczony nazwą miasta lub kraju, który opowiadał o poszczególnych osobach. Dzięki temu szybko się połapałam, kto jest kim.

To niestety nie koniec narzekania. Z punktu widzenia osoby kompletnie nietechnicznej, czytanie długich opisów sposobu działania i postępowania na terenie elektrowni, czy też fragmenty o rodzajach liczników były dla mnie wręcz torturą i to one sprawiły, że przeczytanie Blackouta zajęło mi o wiele więcej czasu niż przewidywałam.

Z drugiej strony książka ukazuje wszystkie problemy, jakie pojawiają się z braku prądu. Przed przeczytaniem Blackouta nawet bym nie wpadła na to, że w przypadku awarii zasilania, niemożliwe jest pobranie benzyny na stacji benzynowej, a po kilku dniach nie można liczyć na bieżącą wodę.

Podsumowując,.. Blackout nie rzucił mnie na kolana. Oczekiwałam znacznie więcej i trochę się rozczarowałam. Jednak pozostaje książką, którą warto dorwać przy okazji gdzieś w bibliotece i przeczytać. Z pewnością nie sięgnę po kolejne części, jeżeli takie powstaną. Pomimo tego czytało mi się ją dość przyjemnie i płynnie- no, nie licząc technicznych wstawek, o których pisałam wcześniej.

1 komentarz:

  1. Osobiście mi nie przeszkadzały takie opisy techniczne czy działanie elektrowni bo z gruntu jestem ścisłowcem :)
    Ale zgodzę się z Tobą bo miałem podobne odczucia, samo prowadzenie fabuły, zbyt dużo bohaterów, których zacząłem kojarzyć po połowie może dopiero sprawiło, że choć pomysł na fabułę genialny to wykonanie pozostawia wiele do życzenia :)

    OdpowiedzUsuń