Czy potraficie sobie wyobrazić, że pewnego razu cała Europa tonie w ciemnościach z powodu braku prądu?
Czy potraficie sobie wyobrazić, że z Waszych kranów w łazience nie leci bieżąca woda?
Czy potraficie sobie wyobrazić, że nie możecie zatankować auta i uciec od tego koszmaru?
A co powiecie na książkę, która właśnie opisuje te wydarzenia?
Blackout. Najczarniejszy scenariusz z możliwych to powieść, którą podpięłabym do rozrastającej się półki z książkami post-apo. Opowiada o nagłym wyłączeniu prądu w prawie całej Europie, a Pierro- człowiek, który najprawdopodobniej jako jedyny odkrył przyczynę awarii- jest traktowany przez władze jako osoba niewarta zainteresowania, ze względu na jego hakerską przeszłość. Jednak bohater uparcie dąży do swojego i pomimo wielu przeciwności, związanych z prawdopodobnym atakiem terrorystycznym na Europę, dociera do osób, które chcą go wysłuchać, a nawet sprawdzić jego szaloną teorię o spisku.
Napisanie tej recenzji sprawiło mi wiele trudności, ponieważ nie potrafię określić jednoznacznie, czy warto ją przeczytać. I choć dałam tej pozycji 5 na 10 gwiazdek na portalu lubimyczytać.pl, cały czas nie jestem pewna, czy nie było to aby za dużo. Ale po kolei.
Książka jest napisana chronologicznie, co się ceni. Przedstawieni są różni bohaterowie, z różnych krajów- od ministrów rządu, po zwyczajnych ludzi. I tu muszę się przyczepić. Nie należę do osób, które lubią, gdy w powieści pojawia się spora liczba osób pierwszoplanowych. A gdy mają różne skomplikowane nazwiska, jestem kompletnie zagubiona. W Blackoucie bohaterów było sporo, o różnych nazwiskach. Było to dla mnie spore utrudnienie, zwłaszcza na początku. Na szczęście autor w każdym rozdziale tworzył podrozdział oznaczony nazwą miasta lub kraju, który opowiadał o poszczególnych osobach. Dzięki temu szybko się połapałam, kto jest kim.
To niestety nie koniec narzekania. Z punktu widzenia osoby kompletnie nietechnicznej, czytanie długich opisów sposobu działania i postępowania na terenie elektrowni, czy też fragmenty o rodzajach liczników były dla mnie wręcz torturą i to one sprawiły, że przeczytanie Blackouta zajęło mi o wiele więcej czasu niż przewidywałam.
Z drugiej strony książka ukazuje wszystkie problemy, jakie pojawiają się z braku prądu. Przed przeczytaniem Blackouta nawet bym nie wpadła na to, że w przypadku awarii zasilania, niemożliwe jest pobranie benzyny na stacji benzynowej, a po kilku dniach nie można liczyć na bieżącą wodę.
Podsumowując,.. Blackout nie rzucił mnie na kolana. Oczekiwałam znacznie więcej i trochę się rozczarowałam. Jednak pozostaje książką, którą warto dorwać przy okazji gdzieś w bibliotece i przeczytać. Z pewnością nie sięgnę po kolejne części, jeżeli takie powstaną. Pomimo tego czytało mi się ją dość przyjemnie i płynnie- no, nie licząc technicznych wstawek, o których pisałam wcześniej.